10 najlepszych płyt muzycznych 2015 roku

Nie ma roku, w którym nie ukazywałaby się dobra muzyka. 2015 był jednym z nich. Co prawda, przeszedł już do historii, lecz nie zmienia to jednak faktu, że rzeczy, które w tym czasie się ukazywały - pozostają. Stają się pamiątką tamtego okresu. Tak samo jest w przypadku płyt muzycznych. Zeszły rok obfitował zarówno w muzyczne objawienia, jak i spektakularne powroty. Zatem które z nich zasługują na miano najlepszych płyt 2015? Oto nasze propozycje.


Adele – „25”

To bez wątpienia najgłośniejszy powrót 2015 roku, a fani artystki czekali na jej nowy album długie 5 lat. 

W międzyczasie, Adele otrzymała Oscara za utwór „Skyfall” nagrany na potrzeby filmu o przygodach Jamesa Bonda o tym samym tytule. Jesienią 2015 roku ukazała się piosenka „Hello”, promująca, jak się okazało, nadchodzący wielkimi krokami album „25”. 

To był ogromny sukces - piosenka podbijała listy przebojów na całym świecie, a odsłony na YouTube można dziś liczyć w miliardach. Na tym jednak nie koniec. 

Płyta „25” szturmem wdarła się na szczyty list bestsellerów, a bilety na koncerty artystki sprzedają się w błyskawicznym tempie. Bez wątpienia sukces longplaya „25” przerósł najśmielsze oczekiwania i można uznać go za jedną z najlepszych płyt 2015 roku.

 

Florence + the Machine – „How Big How Blue How Beautiful”

Nowa, odmieniona Florence. Bez brokatu, makijażu, oszałamiających kreacji, bujania w obłokach. Wokalistka i liderka zespołu postanowiła skupić się na sobie i otaczającym ją świecie. 

Zdecydowała się na ten krok po dwuletniej, wyczerpującej trasie koncertowej i hulaszczym trybie życia. Zmiany zaszły nie tylko w wizerunku artystki i tekstach, ale także w muzyce: jest mniej elektroniki, a więcej żywych instrumentów, a nawet sekcji dętej. 

Mimo tego, ukazanie się trzeciego już albumu, tak jak w przypadku poprzednich płyt muzycznych było ogromnym wydarzeniem. Utwory takie jak „What Kind of Man” czy „Ship to Wreck” okazały się wielkimi przebojami, zaś teledyski do nich to przepełnione emocjami perełki. 

Florence i spółka zamieniają w złoto wszystko, czego tylko dotkną, co widać po wynikach sprzedaży płyt i biletów na ich koncerty. Miliony wiernych fanów i tych, którzy dopiero poznają twórczość Florence + the Machine nie mogą się mylić.

 



Ellie Goulding – „Delirium”

Słynna brytyjska wokalistka i gitarzystka również powróciła z nową płytą. Tym razem artystka zdecydowała się nagrać najbardziej popową płytę w dotychczasowym dorobku.

Zwiastował to utwór „Love Me Like You Do” nagrany dla filmu „50 Twarzy Greya”, który odniósł oszałamiający sukces.

Piosenki promujące płytę, czyli „On My Mind” i „Something The Way You Move” również podbijały listy przebojów i liczyły miliony odsłon na YouTube.

Tworząc album, artystka współpracowała z zespołem czołowych producentów, którzy przyczynili się do sukcesów takich gwiazd jak Britney Spears czy Taylor Swift. Sukces płyty był murowany.
 

Chvrches – „Every Open Eye”

Synth pop, alternatywny pop i electro pop w czystej postaci – tak brzmi ich muzyka. 2015 rok upłynął również pod znakiem drugiej płyty szkockiego tria, która została wydana latem. 

Sądząc po warstwie zarówno muzycznej, jak i lirycznej zespół stał się artystycznie dojrzalszy, co czyni ich dzieło bardziej przemyślanym, ale brzmienie jest nadal unikatowe. Obok utworu „Leave A Trace” nikt nie przechodził obojętnie, nawet Jimmy Kimmel, który zaprosił artystów do swojego programu „Jimmy Kimmel Live”. 

Płyta „Every Open Eye” będzie z pewnością tą, którą pokochają zarówno wierni fani zespołu, jak i miłośnicy syntetycznych brzmień rodem z lat 80-tych.


Rudimental – „We The Generation”

Pochodzący z Londynu zespół powrócił z drugim albumem „We The Generation”. Autorzy hitu „Waiting All Night”, nagranego wraz z Ellą Eyre, nagrał płytę, która również zawiera same murowane przeboje takie jak: „Never Let You Go” lub „Lay It All On Me”, w którym gościnnie wystąpił Ed Sheeran. 

„We The Generation” jest dowodem na to, że kwartet potrafi żonglować stylami muzycznymi, tworząc spójną całość. Zdobywają przy tym miliony fanów na całym świecie. Z pewnością, jest to jedna z najlepszych płyt 2015 roku.

 

Faith No More – „Sol Invictus”

Ogromnym zaskoczeniem był powrót grupy Faith No More. 2015 rok, a konkretnie miesiąc maj to data wydania ich nowej płyty po 18 latach milczenia.

Przez ten czas zespół rozpadł się, a jego członkowie udzielali się w innych zespołach i kolaboracjach, zwłaszcza Mike Patton, a ilości jego projektów nie możemy wyliczyć na palcach jednej ręki.

Faith No More zreaktywowało się w 2009 roku i wyruszyło w trasę koncertową. „Sol Invictus” to rewelacyjny album nagrany przez dojrzałych, świadomych swoich umiejętności i możliwości muzyków.

Świadczyć o czym mogą single „Superhero” i „Sunny Side Up” nagrane przez Faith No More. 2015 jest więc rokiem dla nich przełomowym.

W pierwszym tygodniu, w samych Stanach Zjednoczonych został sprzedany album Faith No More w 31 tysiącach egzemplarzy.
 




Alabama Shakes – „Sound & Color”

Również pod szyldem tej amerykańskiej grupy ukazała się nowa muzyka. 2015 rok jest dla nich rokiem udanym, gdyż wydała płytę, dzięki której zrobiło się jeszcze głośniej niż w przypadku ukazania się debiutanckiego „Boys & Girls”. 

Muzycy, w tym charyzmatyczna wokalistka i gitarzystka Brittany Howard, nagrywają utwory ze sporą dawką blues-rocka, americany i southern rocka, czyniąc je jedne z najbardziej rozpoznawalnych na tle innych zespołów tworzących podobną muzykę. 

Z płyty „Sound & Color” pochodzą przeboje „Don’t Wanna Fight No More” oraz „Gimmie All Your Love”. Po jej wydaniu zespół wyruszył w trasę koncertową, zahaczając o m.in. o Polskę, gdzie wystąpił na Open’er Festival w Gdyni.

 

The Prodigy – „The Day Is My Enemy”

Legenda muzyki dance z Wielkiej Brytanii powróciła pod koniec marca 2015 roku z szóstym longplayem w trwającej już niespełna dwadzieścia lat karierze. 

Na „The Day Is My Enemy” słychać, że panowie nie zamierzają zwalniać tempa serwując kolejną, potężną dawkę energii w postaci utworów w stylu dance i techno. Płytę promuje utwór o tym samym tytule oraz piosenka „Nasty”, zilustrowana teledyskiem z udziałem animowanego, siejącego zamęt lisa, który widnieje również na okładce albumu. 

Zespół promował longplaya grając koncerty na całym świecie, w tym na Open’er Festival w Gdyni, spotykając się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony publiczności.


Kortez – „Bumerang”

To bez wątpienia jedno z największych odkryć 2015 roku w Polsce. Udział w programie „Must Be The Music. Tylko Muzyka” to tylko zalążek tego, co działo się później. 

Łukasz Federkiewicz (bo takie jest prawdziwe nazwisko artysty), został zauważony przez wytwórnię Jazzboy, z którą później podpisał kontrakt, dzięki czemu mógł rozpocząć nagrywanie debiutanckiej płyty. 

„Bumerang” to zbiór pięknych i przepełnionych emocjami ballad, które są autorskimi kompozycjami Korteza. Album odniósł ogromny sukces, a pochodzący z niego utwór „Zostań” okupował czołówkę Listy Przebojów Trójki przez długie tygodnie, a bilety na koncerty artysty znikają w mgnieniu oka.

 

Years & Years – „Communion”

Od dawna żaden debiutant nie narobił tyle zamieszania, co brytyjskie trio Years & Years. Pierwsze single „Desire” i „Take Shelter” ukazały się już w 2014 roku, zdobywając pierwsze szerokie grono fanów.

W lipcu 2015 roku ukazał się album długogrający „Communion”, który sprzedał się w samej Wielkiej Brytanii w błyskawicznym tempie. Tysiące egzemplarzy płyty były kupowane również z innych krajach europejskich, w tym w Polsce, oraz w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Utwory takie jak „King” lub „Shine” przez długi czas rozbrzmiewały w radiu i podbijały listy przebojów, a sale koncertowe zapełniały się po brzegi. Można więc mówić o ogromnym sukcesie debiutującego na rynku muzycznym zespołu.
Powyższe propozycje cię nie przekonują? Zajrzyj do stworzonej przez nas listy książek i płyt, które spodobają się mamom, ale nie tylko.


Ewa Miroszewska

Podobne artykuły

Ostatnio dodane artykuły