Data publikacji:

Auto na akumulator dla dziecka. Wady i zalety

Ogromne, zajmujące dużo miejsca, w dodatku koszmarnie drogie – tak zazwyczaj mówią ich przeciwnicy. Stojący po drugiej strony barykady odpowiadają: „Odczepcie się, toż to zabawka marzeń! Przyznajcie z ręką na sercu – jak byliście bali, pewnie o takiej marzyliście!” Auto na akumulator. Warto w nie inwestować, czy to stracone pieniądze?
Dylematu nie rozstrzygnę, ale po rozmowie z rodzicami, którzy zdecydowali się na zakup samochodu na akumulator, albo zezwolili krewnym na sprezentowanie go z okazji jakieś doniosłej rocznicy – na przykład pierwszych urodzin, przedstawię Wam kilka argumentów za i kilka przeciw. Być może one pomogą Wam podjąć słuszną decyzję.

Auta na akumulator – wady

Jeżeli zastanawiacie się, czy kupić samochód na akumulator własnemu dziecku, najpierw rzućcie okiem na przestrzeń, w której mieszkacie. Tego typu zabawki są naprawdę sporych gabarytów i ważą około 20 kilogramów.

Z tych względów absolutnie odradzam je osobom, które mieszkają w bloku! Nie róbcie tego sobie, swoim dzieciom i – przede wszystkim – swoim plecom. Noszenie 20-kilogramowego ustrojstwa po schodach to katorga! – mówi Asia, która ostatecznie, po dwóch tygodniach, wywiozła auto do swoich rodziców i zaparkowała je w ich dużym garażu. – Dzieciaki były załamane i przez dobre dwa tygodnie pytały, kiedy przywiozę auto z powrotem. Jedyny pozytyw jest taki, że wreszcie chętnie zaczęły jeździć do dziadków – śmieje się Asia.

Drugim minusem jest bardzo wysoka cena. – 1,2 tysiąca za zabawkę dla dziecka? Wydawało się to wręcz niemoralne, ale chrzestni się uparli i kupili taki kosztowny prezent na chrzciny synka. Przyznaję, jak podrósł, to wciąż się nim bawił, zresztą do dziś – a ma 6 lat, lubi się nim przejechać, ale ja nigdy w życiu nie kupiłbym mu takiego prezentu – mówi Mariusz. Choć zaraz po cichu dodaje, że gdyby auto miało ciut większą nośność, z chęcią sam by je wypróbował.
Szczęśliwi posiadacze autek elektrycznych skarżą się też często na jakość akumulatorów.Kilkadziesiąt minut jazdy, a później 12 godzin ładowania. Na początku mieliśmy do tego zapał, ale szybko nam przeszło i autko stoi rozładowane w rogu garażu. Córka się nie upomina, my sami też jej nie przypominamy  – mówi Asia. – Gdy je dostaliśmy, w pierwszym odruchu chciałam je sprzedać. Ale córce tak się spodobało, że nie miałam sumienia. Dlaczego nie lubię takich zabawek? Bo uważam, że małe dziecko powinno biegać, skakać i jeździć na rowerze, a nie wozić swoje cztery litery w limuzynie – mówi Asia i nie tylko ona, bo to bardzo często padający argument w dyskusjach na temat aut na akumulator. Zazwyczaj przeciwnicy dodają wtedy -zamiast tego typu zabawek, zainwestujcie w porządny rower biegowy, albo hulajnogę – wyjdzie wszystkim na zdrowie!

Auto na akumulator – zalety

Pierwszą, najważniejszą jest, rzecz jasna, frajda, jaką mają mali posiadacze własnych bryk. Oczywiście zdarza się, że prezent nie podpasuje dziecku, ale zdecydowana większość moich rozmówców wspomina, że auto było strzałem w dziesiątkę i jednym z najlepszych prezentów, jakie maluch kiedykolwiek dostał.

To był szał! Przez kilka dni w ogóle z niego nie wychodził, chciał w nim spać. Teraz jest trochę lepiej, ale nadal – a minął już rok odkąd ją dostał na 2. urodziny - to najlepsza i najukochańsza zabawka Tomka. Co więcej – nie tylko jego. Wszyscy jego kumple uwielbiają auto i chcą się nim cały czas bawić. Mamy wielki dylemat, bo siostra Tomka jest coraz większa i też chciałaby jeździć, a auto jest jednoosobowe. Czeka nas chyba zakup drugiego, bo młoda kopiuje wszystkie zachowania brata i nie widzi świata poza samochodami – mówi Jagoda radząc, by do domu, gdzie jest więcej niż jedno dziecko, kupić auto dwuosobowe. - Jest droższe, ale w ostatecznym rozrachunku się opłaca, bo nie ma bitwy, płaczu i wyrywania sobie z rąk – śmieje się Jagoda.

Marta nie ma wątpliwości: - To zabawka, o której marzy każde dziecko! I nie jest prawdą, że to tylko bezmyślnie „wożenie się”. Moja córka bardzo często jeździ na rowerze i wrotkach, ale lubi bawić się też samochodem. Efekt jest taki, że dzisiaj ma 5 lat i…parkuje tyłem i w zatoczce dużo lepiej, a na pewno pewniej, niż ja! Auto rozwija koordynację, refleks, pomaga w nauce kierunków. Ja szczerze i z całego serca polecam!

Auto na akumulator świetnie sprawdza się też rodzicom, którzy mają dwójkę maluchów – noworodka i 1,5-2 latka. – Jasiu jedzie przed nami – dumny i blady, a ja wiozę córkę w gondoli, sterując jego autkiem. Wszyscy są zadowoleni – on nie musi chodzić i ma swój „wózek”, mnie łatwiej go ogarnąć, gdy siedzi i mam kontrolę nad tym, gdzie pojedzie – mówi Marta.

Autorka: Justyna Mazur