Data publikacji:

Depresja to wciąż temat tabu?


Depresja jest w dalej tematem tabu w Polsce. Badania pokazują, że ponad milion osób przyjmuje antydepresanty, ale wciąż jest nam trudno przyznać się nawet przed najbliższymi, że jesteśmy w takiej sytuacji. Dlaczego tak to wszystko wygląda? Dlaczego depresja w dalszym ciągu jest objawem słabości?

Depresja w ocenie wielu osób jest chandrą, z którą każdy powinien sobie dać radę na własną rękę. Śmiejemy się, kiedy widzimy, że na ekranach kin, że bohater przyjmuje za dużo prozaku, czy spowiada się leżąc u psychiatry. Nerwicę nazywamy nadpobudliwością bądź zbyt nerwową reakcją spowodowaną przez “ za szybko pędzący” współczesny świat. Nie mówimy o problemie, z którym próbuje radzić sobie większość ludzi w biznesie — dwubiegunowość osobowości.

Podobno temat zaburzeń psychicznych nie jest już tematem tabu, to dlaczego nie mówimy o nim głośno? Dlaczego wstydzimy się powiedzieć bliskim, że mamy depresję? Pomimo tego, że gabinety psychologów i psychiatrów pękają w szwach — problem pozornie w większości domów nie istnieje.

Zaburzenia depresyjne jest to pojęcie stosowane w terminologii psychiatrycznej, które określa zachowania osób, na które wpływ ma przebieg chorób afektywnych. Pewnie wszyscy jesteśmy świadomi, że niska samoocena, obniżenie nastroju, brak chęci do życia, mała wiara we własne możliwości, bezsenność, czy zmniejszenie apetytu to tylko niektóre z objawów, które mogą nas spotkać podczas choroby.

Jak odróżnić zaburzenie depresyjne od normalnego smutku?

Smutek, tak jak radość, jest emocją, która wstępuje w przebiegu różnych zdarzeń. Trwa zazwyczaj krótko i związana jest z bieżącymi przeżyciami. Depresja natomiast jest stała — obniżenie nastroju może trwać nawet do kilku miesięcy i nie jest związane z teraźniejszymi wydarzeniami.

Co więcej, zazwyczaj w parze z tą chorobą występują inne objawy. Mogą to być na przykład nadmierna senność lub bezsenność, spowolnienie, utrata apetytu, poczucie winy, czy lęki. Niechorobowy smutek nie daje możliwości wystąpienia długotrwałych powiązanych symptomów.

Kiedy się smucimy, chcemy być pocieszani — zazwyczaj nam to pomaga albo chociaż na chwilę uspokaja. Natomiast osobie w depresji bardzo trudno jest udzielić pomocy, jeżeli się nie jest specjalistą. W większości przypadków czuje się ona niezrozumiana i bezradna, ponieważ nie potrafi wytłumaczyć, o co jej tak naprawdę chodzi.

Dodatkowo smutek nie ma większego wpływu na nasze codzienne funkcjonowanie. Możemy zachowywać się mniej spontanicznie, nie mieć ochoty na pójście na piwo, ale to mija. Depresja zaburza nam całe funkcjonowanie. Często w takim stanie nie jesteśmy w stanie stawić czoła obowiązkom wynikającym z pracy, czy z miejsca zamieszkania. Do tego mogą dochodzić myśli samobójcze.

Dlatego bardzo ważne jest to, że w momencie kiedy zauważymy u siebie takie objawy, znaleźć specjalistę, który może nam w tym pomóc. Zachowujemy się w tej sytuacji analogicznie, jak w każdej innej chorobie — jeżeli mamy anginę idziemy do lekarza, który wypisuje nam antybiotyk i go łykamy. W przypadku depresji dostajemy antydepresanty, które mają stymulować nasz organizm i głowę do tego, żeby zaczął pomału radzić sobie z życiem.

Przyznanie się do odbywania terapii nie jest już niczym wstydliwym. W większych miastach wiele osób korzysta z takiej pomocy i coraz częściej zaczynają o tym mówić. Czasy się zmieniają, co idealnie widać na przykładzie pokolenia, które obecnie ma 50-60 lat. Ta grupa stara się walczyć, często w pojedynkę, z takimi zaburzeniami. To nie wszystko. W takiej sytuacji jeszcze zazwyczaj obwiniają się, że jest z nimi “coś nie tak”.

Depresja uznawana jest przez Światową Organizację Zdrowia, jako jedną z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych. Skala problemu jest ogromna: “rocznie sprzedaje się 19 milionów opakowań leków o łącznej wartości 300 milionów złotych”. W większości przypadków bierzemy je w tajemnicy przed najbliższymi.

Dlaczego nie mówimy o depresji i przyjmowaniu antydepresantów?

Wiele osób w tym aspekcie wymienia obawę przed przyznaniem się do słabości. Tylko zadajmy sobie pytanie: czego ona dotyczy? Czy słabością jest sytuacja, w której mamy chorą tarczycę i musimy zacząć przyjmować leki? A może to, że musimy nosić okulary, a inni dobrze widzą bez nich?

Drugim częstym powodem jest to, że nie chcemy słuchać dodatkowych pytań. Z czego to wynika? Czy brakuje nam chłopaka, czy dziewczyny? Co sprawiło, że tak się źle czujesz? Może wyjazd za granicę nas uszczęśliwi? Na pewno takie pytania nie są wygodne, jednak możemy w takiej sytuacji doedukować rodzinę bądź znajomych. Depresja to choroba, a nie kaprys nieposiadania “drugiej połówki”. Nie spłycajmy tych objawów.

Nieleczona depresja potrafi zniszczyć nam całe życie, które zamienia się na bezcelową wędrówkę, podczas której napotykamy same trudności i sytuacje bez wyjścia. Oczywiście, może na zewnątrz nam się wszystko układać, jednak wewnątrz tak właśnie czujemy. Nie wstydźmy się o tym głośno mówić, a tym bardziej pójść do specjalisty, który nam może pomóc — świadczy to jedynie o samoświadomości i  chęci wyjścia z problemu.

Tekst: Natalia Świrska