Dziecko na nartach — jaki sprzęt wybrać

Narciarstwo z całą pewnością nie należy do najtańszych sportów, lecz radość i przyjemność z jego uprawiania jest naprawdę ogromna. Nasze dziecko na pewno będzie zachwycone, a radość dziecka nie ma przecież ceny. 

Zima lubi dzieci

Śpiewanie dziecku będącemu jeszcze w brzuchu mamy nikogo już nie dziwi. Poza badaniami dowodzącymi, że maluch łatwiej później przesypia noce i rzadziej męczą go kolki, ma to jeszcze jeden — już mniej naukowy — aspekt. Panuje przekonanie, że takie lekcje muzyki pomogą dziecku stać się w dorosłym życiu Whitney Houston czy Zbyszkiem Wodeckim.

Poród w basenie ma z kolei zapewnić juniorowi nadprzyrodzone umiejętności pływackie, a mówienie do niego po angielsku — stać się gwarantem opanowania przez niego mowy Szekspira w wieku lat 3. Nikogo nie dziwi już zapisywanie kilkuletniej pociechy na lekcje tenisa, baletu czy gry na fortepianie. Wszystkie te czynności mają zapewnić latorośli lepszy start w dorosłość.

Nie można chyba podobnego modelu biznesowego przypisywać jeździe na nartach. Nie jesteśmy krajem alpejskim i niewielu rodziców ma ambicje zrobić z syna Alberto Tombę, a z córki Lindsey Vonn. Nie mniej jednak dzieci na stoku ciągle przybywa i to coraz młodszych.

Fakt ten nie może dziwić, gdyż narciarstwo doskonale wpływa na rozwój i koordynację ruchową dziecka, a przede wszystkim jest fantastyczną rozrywką dla każdego. Dzieciak na nartach ma więc przede wszystkim cieszyć się zimą i śniegiem. A to, że przy okazji nauczy się szusować, krawędziować i zjeżdżać na krechę, nie jest na pewno powodem do zmartwień.

Anatomia pierwszych nart, czyli pachy, ramiona i nos

Skoro już zdecydowaliśmy się wysłać dziecko na stok, trzeba jeszcze zadbać o właściwy sprzęt narciarski dla debiutanta. Pierwsza zasada, jaką powinniśmy się kierować przy zakupie, to nie uleganie pokusie kupowania nart na lata. Dziecko uczy się błyskawicznie, a przy okazji rośnie w zawrotnym tempie. Zarówno wzrost umiejętności, jak i dodatkowe centymetry powodują, że to, co było dobre w jednym sezonie, po roku już takie nie będzie.

Najlepsze narty dla dzieci stawiających swoje pierwsze kroki na śniegu to te sięgające maksymalnie po pachy. Takie deski najłatwiej się prowadzi, a co za tym idzie — postępy w nauce maluch zrobi na nich najszybciej. Kupując dłuższe narty dla dzieci z myślą o kilku następnych sezonach, zdecydowanie utrudnimy dziecku naukę szusowania, odbierając mu przy okazji wcale nie mało przyjemności z jazdy. Oczywiście zasada nart po pachy ma swoją datę przydatności.

Gdy już synek czy córka osiągną spodziewane postępy, dużo lepszym rozwiązaniem będą narty odpowiadające długością wysokości ich ramion. Z czasem, gdy zaobserwujemy, jak znakomicie junior radzi sobie na stoku, przyjdzie nam pewnie rozejrzeć się za deskami sięgającymi nosa.

Ważne ważenie

Kryterium długości jest przy wyborze nart bardzo istotne, lecz nie jedyne. Deski carvingowe w zasadzie zdominowały rynek i coraz trudniej znaleźć nietaliowane narty dla dzieci. Gdyby jednak udało się taki model starego typu gdzieś znaleźć, to pooglądajmy je sobie przez chwilę, jeśli chcemy, zróbmy im zdjęcie, ale… nie kupujmy!

W porównaniu z nartami dla dorosłych taliowanie w nartach dziecięcych nie jest wprawdzie tak wyraźne, niemniej jednak ma znaczenie. Decyduje ono bowiem o łatwości prowadzenia desek, co zaś przekłada się na większą przyjemność z jazdy i szybsze postępy w nauce.

Miejmy ponadto zakodowane gdzieś z tyłu głowy, że narty dla dzieci nie są jedynie kopią nart dla dorosłych. Materiały, z jakich zostały zrobione, oraz ich konstrukcja dostosowane są do przeciążeń i motoryki typowych dla określonego wieku. Weźmy też pod uwagę umiejętności dziecka. Nie kupujmy sportowych nart dziecku, dla którego celem jest zjazd w dół bez wywrotki.

Początkujący narciarz na pewno nie wykorzysta ich właściwości, za to szansa doznania kontuzji znaczenie się zwiększy. Z tego samego powodu nie wyposażajmy najmłodszych dzieci w kijki narciarskie. Mogą zrobić krzywdę nie tylko sobie, lecz także innym użytkownikom stoku. Gdy malec skończy 6 lat, wtedy przysługują mu kijki sięgające wielkością niewiele ponad pępek.

Wiązaniami aż tak bardzo przejmować się nie należy, szczególnie w przypadku dzieci najmłodszych. Renomowani producenci z reguły montują je od razu do desek, zdejmując nam problem wyboru z głowy. W przypadku wiązań z bezpiecznikami sprawdźmy, czy regulowana skala wypięć obejmuje przedział 0,5‒2,5. Współczynnik ten pomnożony przez dziesięć odpowiada wadze „malucha”. Istotne jest zatem, by waga dziecka nie wychodziła poza granice przedziału.

W nartach dla dzieci starszych, a co za tym idzie — prawdopodobnie cięższych skala wypięć powinna dać się regulować w przedziale 1,0‒4,5. Dla nastolatków przedział ten może być za mały, więc przed zakupem sprzętu narciarskiego posadźmy dziecko na wadze.

Długie rozmowy o bucie

Oddzielnym zagadnieniem są buty narciarskie dla dzieci i podstawowe pytanie: jaki rozmiar wybrać. Zagadnienie to tylko w teorii wydaje się proste, bo nie bardzo wiemy, co dzieje się w bucie. Buty narciarskie dla dzieci to nie kalosze, adidasy czy baletki. Choćbyśmy się bardzo starali, to naciskając czubek buta, nie jesteśmy w stanie sprawdzić, jak układają się palce w środku. Dobór butów wymaga więc pewnych — nie zawsze łatwych — konsultacji z dzieckiem.

W pierwszej kolejności należy więc przyodzianą w zimową skarpetę stopę zmierzyć i z wynikiem pomiarów rozpocząć selekcję. Zwróćmy uwagę, jakie oznakowanie stosuje producent, i według tych oznaczeń dopasujmy odpowiedni rozmiar. Tutaj pułapki są przynajmniej dwie. Po pierwsze: stosowana przez producentów butów narciarskich numeracja nie pokrywa się z numeracją zwykłego obuwia. Po drugie: różnice w numeracji występują też pomiędzy poszczególnymi producentami, co dodatkowo komplikuje zadanie.

Buty narciarskie dla dzieci muszą być wygodne i w tej kwestii nie ma pola do kompromisu. Przeprowadzając wywiad z dzieckiem, należy się zatem upewnić, czy but nie powoduje ucisku, który w skrajnych wypadkach może skutkować niedokrwieniem stopy. Zbyt duży luz w bucie jest tak samo niepożądany, gdyż ruch stopą nie pociągnie za sobą narty.

Zapytajmy więc malucha przede wszystkim, czy „nie lata” mu pięta i czy może swobodnie poruszać palcami. Jeśli dojdziemy do porozumienia w tej kwestii, dalej pójdzie już łatwiej. Dla 3‒5-letnich dzieci w zupełności wystarczające będą modele z jedną klamrą. Straszakom przysługują buty z trzema, a jeszcze lepiej z czterema klamrami. Zwróćmy koniecznie uwagę, by każdy model był modelem juniorskim, uwzględniającym anatomię dzieci. No i najważniejsze: nie dyskutujmy z dziećmi kwestii wyboru koloru, trzymając się zasady, że dziecko ma zawsze rację.

Narty, buty narciarskie dla dzieci, kijki, a następnie kask, gogle, ochraniacze, rękawiczki… Lista zakupów jest długa i znajdzie się na niej nie tylko sprzęt narciarski. Na stoku czeka nas zakup skipassu, być może kilku lekcji u instruktora, a wielce prawdopodobnie, że także coli, frytek i oscypka. 

Ostatnio dodane artykuły