Idealna tarta z owocami - dobry przepis to nie wszystko

W życiu każdej kobiety nadchodzi taki dzień, w którym mówi sobie: “upiekę ciasto!”. Bo walentynki, bo ciocia z USA przyjeżdża w odwiedziny, bo po prostu ma ochotę na coś słodkiego. Pełna nadziei i motywacji wkraczasz do kuchni, w pośpiechu otwierasz lodówkę i szafki, z których wylewają się jedynie rozpacz i zwątpienie. Przypominasz sobie, że ostatnie próby włączenia piekarnika skończyły się postawieniem na nogi całego oddziału straży pożarnej, a w lodówce nadal stoi stary bigos od mamy (czyżby jeszcze od świąt?)... Spokojnie! Bez paniki. Tarta z owocami jest odpowiedzią na wszystkie problemy. Ona nie pyta o doświadczenie kulinarne. Ona rozumie, że nie jesteś Perfekcyjną Panią Domu.

Przygotowanie

Podstawa to znaleźć łatwy przepis, z małą ilością składników, najlepiej bez pieczenia (tak, tak, pamiętamy, piekarnik bywa niebezpieczny). 

Wcale nie musisz spędzać całego dnia w kuchni i urabiać się po łokcie, żeby twoja tarta z owocami była smaczna i wyglądała efektownie. Szukaj inspiracji w książkach kucharskich i na blogach.

Nie bój się eksperymentować, baw się gotowaniem. Nie jesteś w piekielnej kuchni Modesta Amaro, nie dostaniesz wałkiem po głowie, jeśli pokroisz truskawki w cząstki, a nie plasterki. 

Wszyscy tak mamy, że im bardziej się staramy, tym bardziej nam nie wychodzi. Podejdź do gotowania na luzie, załącz ulubioną muzykę, a zamiast fartucha zostań w piżamie.



Wracamy do kuchni

Przygotuj sobie wszystkie składniki oraz miski i garnki, żebyś nie musiała w popłochu szukać  po szafkach miski, albo dzwonić do sąsiadki, czy ma pożyczyć kilogram cukru.

Ważna jest również charakterystyczna blaszka do tarty o niewysokim brzegu. Nieważne czy metalowa, silikonowa, czy szklana, sprawą najwyższej wagi jest to, czy nie zapomnisz jej natłuścić.

Chyba, że lubisz wydłubywać ciasto prosto z blaszki.

Zaczynamy od spodu. Najłatwiej zrobić go z gotowych już ciastek (markizy lub herbatniki) zmieszanych z roztopioną czekoladą albo masłem.

Tutaj najfajniejsza część programu. Pakujemy wszystko do szczelnego worka i uwalniamy stres z całego tygodnia.

Z całej siły rozwalamy ciastka za pomocą młotka, wałka do ciasta, głowy szefa lub czegokolwiek innego, co mamy pod ręką. Nudniejszą alternatywą jest wrzucenie wszystkiego do miksera.

Gdy powstanie masa o konsystencji mokrego piasku, wsypujemy całość na blaszkę. Mam nadzieję, że już dawno temu ją natłuściłaś. Nie zapominaj o tym!

Masę upychamy równomiernie po całości, również po brzegach, i gotowe. Nigdy nie zaszkodzi wsadzić wszystkiego do lodówki, będzie bardziej zwarte.


Dekorujemy

Ciasto jest jadalne i wygląda nieźle? Nie ruszaj, bo zepsujesz! Siła tkwi w prostocie.

Niech kolorowe i różnorodne owoce będą najlepszą dekoracją. Można pokusić się o gotowe czekoladowe różyczki albo cukrową posypkę.
 
Te wszystkie lukry i kremy są tylko po to, żeby ukryć niedoskonałości naszego ciasta. Tak robią profesjonalni cukiernicy
.
Zawsze, jeśli jakaś część naszej tarty wygląda okropnie, możemy odkroić kawałeczek, zjeść, by zatrzeć ślady, a gościom powiedzieć, że jest się łasuchem (właściwie to nie kłamstwo). Oczywiście obowiązkowo do lodówki.

Coś poszło nie tak...

Przypaliłaś budyń? Przyznaj się, że znowu chciałaś zobaczyć tego przystojnego strażaka. Smakuje okropnie?

Może pomyliłaś sól z cukrem. Zdarza się najlepszym. Mimo, że trzymałaś trzy doby w lodówce, tarta nadal jest w stanie płynnym?

Zawsze można ją zjeść łyżeczką. Nieważne, mamy plan B.

Ciasto z kartonika. Prościej się nie da: rysunkowa instrukcja, dwa lub trzy składniki od siebie, mieszamy i gotowe.

Ale ty już nie masz czasu i ochoty na plan B. Przyznaj się, że nawet jeśli ciasto nie wyszło, w trakcie gotowania oblizałaś każdą łyżkę i miskę tak dokładnie, że twoja ochota na coś słodkiego została zaspokojona na najbliższy miesiąc.

Podobne artykuły

Ostatnio dodane artykuły