Data publikacji:

Zimowy niezbędnik kierowcy. Jak przygotować auto do nadchodzących chłodów?

Coraz niższe temperatury, krótsze dni i lodowate, mgliste poranki zwiastują nadchodzącą zimę. Jak przygotować do niej samochód, by nie zaskoczył nas mróz i śnieg? Warto zawczasu zorganizować kilka drobiazgów, dzięki którym bez trudu stawimy czoła zimowej aurze. W co warto wyposażyć nasz samochód?

Fiskars Snowxpert – skrobaczka premium dla wymagających

Gdy trzymamy samochód „pod chmurką”, zimny poranek może nas nieprzyjemnie zaskoczyć. Nie dość, że będziemy musieli odśnieżyć auto, to na dodatek konieczne może okazać się zeskrobanie z szyb warstwy lodu. Niektórzy kierowcy ułatwiają sobie życie, polewając zamrożone szyby ciepłą wodą, ale to ryzykowny sposób, grożący powstaniem pęknięć.

Desperaci potrafią skrobać szyby dowodem osobistym czy kartą kredytową, ale najlepiej użyć w tym celu specjalnej skrobaczki. Najtańsze i często całkowicie wystarczające kupimy już za kilka złotych, ale jeśli oczekujemy większej wygody i skuteczności, warto sięgnąć po markowy produkt, jak skrobaczka Snowxpert fińskiej marki Fiskars. Za sprzęt na długim trzonku, z dodatkową szczotką i narzędziem do usuwania śniegu (możemy je odłączyć i używać oddzielnie) zapłacimy około 55 zł.

Odmrażacz do szyb Sonax – usuwa lód i dba o wycieraczki

Zamiast pracowicie skrobać, ryzykując uszkodzeniem szyby lub uszczelek, możemy użyć odmrażacza w formie sprayu albo atomizera. Który z dostępnych na rynku produktów jest warty polecenia?

Wybierając odmrażacz powinniśmy zwrócić uwagę na kilka kwestii. Pierwszą i kluczową jest skuteczność odladzania. Jeśli przy umiarkowanym mrozie musimy wielokrotnie aplikować odmrażacz albo ręcznie usuwać resztki przymarzniętego lodu, warto rozejrzeć się za alternatywą. Wśród pożądanych cech – poza wygodnym uchwytem i skuteczną dyszą, zapobiegającą skapywaniu odmrażacza na dłonie, warto wymienić także konserwację – dzięki dodatkom glicerynowym – piór wycieraczek i uszczelek. Zapewnia to m.in. odmrażacz do szyb Sonax, za który zapłacimy około 6 zł.

Ochraniacz przeciwszronowy Yeti – metoda na przymarzające wycieraczki

Oczyszczanie z lodu przedniej szyby rozpoczynamy zazwyczaj od podniesienia wycieraczek. Problem pojawia się gdy pióra wycieraczek przymarzły. Siłowa próba uwolnienia ich może mieć fatalne konsekwencje – mocniejsze pociągnięcie daje szansę na uwolnienie wycieraczek, ale może bezpowrotnie zniszczyć delikatną gumę. Aby nie skazywać się na alternatywy w postaci czekania, aż włączone ogrzewania uwolni nasze wycieraczki albo polewania szyby odmrażaczem, warto zastosować sprytny patent. Są nim zimowe osłony na pióra wycieraczek.

Ochraniacz przeciwszronowy rozwiązuje wszystkie opisywane problemy. Jest dostępny w uniwersalnym, pasującym na większość wycieraczek rozmiarze, a jego zakładanie i ściągnie zajmuje tylko kilka sekund. Materiał, z którego go wykonano – spunbond – zapewnia wysoką odporność mechaniczną, gwarantując ochronę wycieraczek do -40 stopni, a w razie zarudzenia można go wyprać w zwykłej pralce. Do tego nie zrujnuje naszego portfela, bo za parę ochraniaczy zapłacimy około 7 zł.

Kable rozruchowe Sena – sposób na pożyczenie prądu

Ujemne temperatury mogą stanowić poważne wyzwanie dla akumulatora. Zwłaszcza, gdy nasz magazyn prądu ma już kilka lat, albo – z różnych powodów – podczas jazdy nie jest właściwie ładowany. Co zrobić, gdy rozrusznikowi brakuje energii, by wykonać choć kilka obrotów? Kable rozruchowe to podstawa każdego zimowego niezbędnika kierowcy. Gdy rozładowany akumulator skutecznie nas unieruchamia, „pożyczenie” prądu z innego samochodu jest jedną z szybkich i powszechnie dostępnych opcji.

Na rynku znajdziemy wiele kompletów kabli rozruchowych, różniących się ceną i jakością wykonania. Warto zwrócić uwagę m.in., na sposób wykończenia zaciskowych „krokodylków”, grubość przewodów, dopuszczalne natężenie prądu (w przypadku samochodów osobowych zazwyczaj wystarczy 500 amperów) i jakość izolacji. Odrębną kwestią jest długość kabli, które ze względu na wygodę podłączania powinny mieć co najmniej 2,5 metra. Przykładem takiego zestawu są kable rozruchowe Sena, wyposażone dodatkowo w diodowe oświetlenie krokodylków, za które zapłacimy około 45 zł.

Urządzenie rozruchowe Yato – ostatnia deska ratunku, gdy zawiedzie akumulator

Wożenie kompletu kabli rozruchowych i liczenie na dobre serce sąsiadów bądź przygodnie spotkanych kierowców nie jest jedynym sposobem na rozładowany akumulator. Awaryjny rozruch możemy wykonać również samodzielnie dzięki powerbankowi z funkcją boostera. Warto z uwagą wybrać ten sprzęt, uwzględniając m.in. maksymalną pojemność silnika, prąd szczytowy, czas ładowania czy dodatkowe funkcje.

Urządzenie rozruchowe Yato, poza możliwością awaryjnego rozruchu samochodu, pozwala także na doładowanie różnych urządzeń za pomocą gniazd USB. Do tego ma wbudowaną latarkę, pomocną w przypadku np. nocnej awarii czy konieczności zmiany koła po zapadnięciu zmroku. Za ten model zapłacimy około 190 zł.

Składana łopata Meteor – pogromca zasp

Uruchomienie samochodu w zimie to niekiedy dopiero połowa sukcesu. Drugą stanowi ruszenie z miejsca, co nie zawsze jest proste. Gdy wiatr nawieje solidną zaspę albo pług śnieżny zepchnie śnieg tak, że zatarasuje wyjazd z posesji czy parkingu, konieczne może okazać się odśnieżenie fragmentu drogi. Pomocą w tym ambitnym działaniu okaże się solidna łopata - warto zatem rozejrzeć się za odpowiednią saperką.

Jej przeznaczeniem będzie przekopywanie się przez śnieg, więc nie potrzebujemy supermocnych, zaostrzonych modeli, przeznaczonych do okopywania się czy surwiwalu. Znacznie lepszym rozwiązaniem na zimę okaże się sprzęt taki, jak składana szufla Meteor. Poza możliwością dopasowania długości trzonka, łopata oferuje jeszcze jedną, ciekawą funkcję. Została wyposażona w otwory na linkę, dzięki której może, zdaniem producenta, pełnić rolę awaryjnych sanek ratunkowych – toboganu. Za ten model zapłacimy około 55 zł.
Tekst: Matylda Łańska