Data publikacji:

Narty dla dzieci. Od kiedy? 8 podpowiedzi

Ponieważ uczyliśmy Młodego, jak jeździć na nartach trzy a może nawet cztery sezony z rzędu, śmiem twierdzić, że mam trochę doświadczenia, z którego mogą skorzystać inni ambitni i wierzący w sportowe umiejętności swoich dzieci rodzice. Możecie pomyśleć: „Cztery sezony? To jakiś wyjątkowo mało pojętny sportowiec!”. I tu was zaskoczę. Zobacz, kiedy i jak zacząć z dzieckiem na nartach.

Młody to właśnie urodzony sportowiec, który:

  • jest genetycznie obciążony po Tacie sportowcu i Mamie amatorce (ale za to ambicjami;))
  • Chodzić zaczął, gdy miał 10 miesięcy
  • wspinać po linie, gdy miał 2 latka
  • 3, gdy sam, bez absolutnie niczyjej pomocy, a jedynie pod kontrolą Taty nauczył się pływać
  • w klubie piłki nożnej jest od 4. roku życia
  • o tytułach MVP, rekordach szkoły w bieganiu, pływaniu, skoku wzwyż, siatkówce, koszykówce i innych już nie wspomnę..

  • Młody naprawdę ma sportowy talent, co było widać od pierwszych miesięcy życia. Ale z nartami było inaczej…

    Postawiliśmy go na nich z zuchwałą pewnością: „jak się pływać sam nauczył, to narty z instruktorem ogarnie w dwa dni”. Bzdura! Źle do tego podeszliśmy i źle wybraliśmy instruktora. Był nim młody chłopak ze szkółki narciarskiej, który wziął przerażonego Młodego na wyciąg, a następnie przez godzinę zjeżdżał z nim, trzymając go między swoimi nartami. Dziś wiem, że to najgorsza szkoła z możliwych! Instruktor, jak wspomniałam, także.

    Po lekcji rzucił w naszą stronę: „ dziecko nie współpracuje, tylko się na mnie kładzie, a tak to nigdy nie zapanuje nad mięśniami nóg”! Młody w płacz, my w złość i taki to był początek przygody z tym jakże pięknym sportem. Ale wyciągnęliśmy wnioski i w kolejnym sezonie działaliśmy już inaczej, choć porażka na starcie kosztowała nas 3 kolejne sezony nauki. Oczywiście w końcu się udało i Młody jeździ ( i lubi!) znakomicie. Jeśli chcecie zacząć bez falstartu, to przeczytajcie kilka naszych wniosków, które wyciągaliśmy w każdym, narciarskim sezonie naszego dziecka.

    Nauka jazdy na nartach dla dzieci w ośmiu krokach

    1/ Ty decydujesz

    Rzadko się zdarza, że dziecko samo z siebie chce, ponieważ zwykle jednak się boi nowego. Zatem tę pierwszą decyzję o nauce jazdy na nartach podejmuje rodzic. Ważne, by nie podejmował jej wbrew dziecku. Jeśli maluch zdecydowanie mówi „Nie”, trzeba poczekać na kolejny sezon.

    2/ Im wcześniej tym lepiej? To nieprawda!

    Nie tylko wiek dziecka ma znaczenie. Bardzo istotne jest jego psychologiczne zaplecze i…masa mięśniowa. Nasz Młody to niezwykle drobne, by nie powiedzieć, chudziutkie dziecko. Długo nie dawał sobie rady z nartami, bo zwyczajnie nie miał odpowiedniej siły w nogach.

    3/ Nie ucz sam/sama! 

    Rodzic na początku narciarskiej drogi to nie jest dobry pomysł. Między innymi dlatego, że ma emocjonalną relację z dzieckiem, co w przypadku upadków na stoku oznacza tylko wrzask, płacz, pretensje i fochy.

    4/ Instruktor

    To najlepsze rozwiązanie, ale instruktor może być do nauki dzieci przygotowany gorzej niż Ty sam, zatem zanim go wybierzesz, kilka dni z rzędu poprzyglądaj się instruktorom na stoku, głownie tym, którzy pracują z dziećmi. Patrz na to, czy je motywują, nie krzyczą, nie zostawiają z nieumiejętnościami i strachem w tyle, czy wytrą nos, gdy trzeba i czy dziecko po prostu się dobrze bawi.

    5/ Przedszkole zamiast głębokiej wody

    Na stokach często są szkółki z dmuchańcami, małym wyciągiem – taśmą i licznymi przeszkodami. To znacznie lepsze rozwiązanie niż zjazd z wysokiej góry między nartami instruktora. W przedszkolu dziecko nauczy się panować nad ciałem i sprzętem w czasie bezpiecznej zabawy (teren zwykle jest dość płaski) i nawet jeśli trwa to dłużej, to jest efektywniejsze niż – jak to mówią niektórzy instruktorzy - szybkie oswajanie z prędkością i wysokością.

    6/ Nie licz na to, że gdy pojedzie pierwszy raz, to już będzie jeździł

    My doświadczyliśmy właśnie tego, że Młody po roku zwyczajnie zapominał nowe umiejętności, co znaczyło, że w drugim, czy trzecim sezonie, zaczynaliśmy niemal od zera. Pamiętaj, że narty to jednak maksymalnie kilkanaście dni jazdy i roczna przerwa.

    7/ Nie inwestuj w sprzęt

    Jestem wielką przeciwniczką kupowania rosnącym dzieciom tak drogiego sprzętu, jakim jest ten narciarski, bo może się zdarzyć, że buty kupione w listopadzie w lutym będą już za małe. Na każdym stoku są niedrogie wypożyczalnie, gdzie za 20 zł można wziąć komplet na kilka godzin.

    8/ Nie spiesz się i nie krytykuj

    Przypominam sobie, z jaką zazdrością Młody w czasie swojej nauki patrzył na tych chłopców, którzy jeździli już pewnie. I widzę jak dziś popisuje się umiejętnościami na stoku. Pamiętajmy, że narty, oprócz całego piękna, to też bolesna szkoła upadków, z którą czasem zmierzyć się trudniej niż z deskami. Krytyka w tej sytuacji nie pomaga się podnieść.

    Autorka: Katarzyna Berg