Przygotowujemy rower do sezonu. Na co zwrócić uwagę?


Początek wiosny już za nami. Choć dla zapalonych kolarzy sezon nigdy się nie kończy, większość z nas właśnie teraz wyciąga rowery z garaży i piwnic. Przed pierwszą wiosenną przejażdżką warto jednak sprawdzić, w jakiej kondycji nasz sprzęt przetrwał zimę. Od czego zacząć?
Co będzie nam potrzebne: pojemnik z wodą, szczotka duża i mała, bawełniane szmatki, kosmetyki rowerowe lub detergent, olej teflonowy, komplet kluczy imbusowych, komplet kluczy płaskich, pompka.

Opcjonalnie (dodatkowy sprzęt, który ułatwi pracę i umożliwi wykonanie bardziej zaawansowanej regulacji): stojak warsztatowy, specjalistyczna szczotka do napędu, czyściki z mikrofibry, klucz do suportu, sterów i kaset.

Kosmetyka - myjemy nasz rower

Przygotowując rower do zimowania zapewne dokładnie go wyczyściliśmy. Mimo tego kilka miesięcy postoju – nawet w zamkniętym pomieszczeniu – oznacza zazwyczaj, że nasz sprzęt pokrył się warstwą kurzu. To, co w przypadku butelek wina dodaje uroku, w przypadku roweru zdecydowanie nie należy do atrybutów. I chodzi tu nie tylko o estetykę, ale – przede wszystkim – o pracę poszczególnych mechanizmów, które będą działać lepiej bez dodatkowych oporów, zapewnianych przez brud czy drobiny kurzu.
Z tego powodu warto zacząć od umycia roweru. Najlepiej trzymać się z dala od wysokociśnieniowych myjek, które wtłoczą zabrudzenia we wszelkie możliwe szczeliny, a przy okazji zmyją z roweru to, co powinno na nim zostać, czyli wszelkie substancje, odpowiedzialne za smarowanie i konserwację.

Sensowną alternatywą jest wąż ogrodowy albo wiadro z wodą z dodatkiem detergentów. Można użyć specjalistycznych kosmetyków rowerowych, ale wystarczające będzie również użycie zwykłych, dostępnych w każdym domu detergentów, jak choćby płyn do mycia naczyń. W umyciu trudniej dostępnych elementów pomocna może okazać się szczoteczka do zębów.

Konserwacja napędu

Umycie roweru z kurzu czy – o zgrozo! – pozostawionego na zimę brudu przywraca mu blask, ale jeszcze ważniejszy okazuje się rzut oka na napęd. Trzeba oczyścić go z zabrudzeń i smaru, w czym pomocna okaże się szmatka i np. benzyna ekstrakcyjna albo ekologiczne degreasery. W oczyszczaniu starego smaru może być pomocny specjalny środek - degreaser firmy Shimano, który bardzo ładnie pomaga pozbyć się smaru po prostu go rozpuszczając.

Pracę ułatwi nam zdjęcie tylnego koła. Wiele rowerów ma koła mocowane za pomocą szybkozamykaczy (zacisk, quick-release), w przypadku innych konieczne będzie użycie kluczy. Zdejmując tylne koło powinno się mieć rower na stojaku, bo trzymając go na ziemi, możemy narazić przerzutkę na zarysowania.

Zdjęcie koła ułatwi wyczyszczenie zarówno tylnej przerzutki, jak i zębatki. Jeśli dysponujemy odpowiednim kluczem, możemy również zdjąć korbę. Konieczne jest wyczyszczenie suportu ze wszystkich zabrudzeń i nasmarowanie go przy pomocy smaru stałego. Nieco łatwiejsze będzie wyczyszczenie przedniej przerzutki i tarcz. Jeśli mamy taką możliwość, warto rozkuć i zdjąć łańcuch, który możemy dokładnie wyczyścić szmatką lub szczotką. Opcjonalnie można zanurzyć łańcuch w benzynie ekstrakcyjnej. Dzięki temu będzie on lepiej doczyszczony, co przedłuży jego żywotność. Do demontażu łańcucha będzie potrzebny specjalny skuwacz. Nie zawsze jest to konieczne, ponieważ sporo rowerów jest wyposażonych w specjalne spinki ułatwiające jego zdejmowanie. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, to nie warto tego robić, bo źle skuty łańcuch może strzelić w najmniej spodziewanym momencie. 
Dopiero tak przygotowany, starannie oczyszczony napęd nadaje się do smarowania. Najlepiej nasmarować łańcuch przy pomocy specjalnego oleju, przeznaczonego do tego celu, wpuszczając po kropli na każde ogniwo (dobrej jakości specyfiki rowerowe produkują m.in. Shimano, Finish Line czy Rohloff). Co istotne, nasmarowany łańcuch trzeba wytrzeć tak, aby od zewnątrz pozostał czysty, co utrudni przyleganie do niego różnych zabrudzeń. Warto również nasmarować ruchome elementy przerzutek, manetek czy szczęk hamulców. Te ostatnie smarujemy – np. olejem z dodatkiem teflonu - uważając, by olej nie dostał się na powierzchnię klocków hamulcowych.

Pamiętajmy, że przy czyszczeniu roweru trzeba bardzo uważać na hamulce tarczowe (jeśli takie posiadasz w swoim rowerze), a by nie zabrudzić ich smarem. To podstawowy błąd przy konserwacji roweru, ponieważ taki hamulec traci swoje właściwości i piszczy potem niemiłosiernie.

Warto pamiętać, by do konserwacji rowerowego napędu nie stosować WD-40. Ten popularny specyfik ma bardzo wiele praktycznych zastosowań, jednak do smarowania nadaje się średnio – choć chwilowo zapewni poślizg, to działa jak magnes na kurz i brud, przez co nasz napęd szybko zacznie pracować z dużymi oporami i będzie szybciej się zużywał. WD-40 przydaje się przy zapieczonych nakrętkach czy odrdzewianiu, ale do smarowania stosujmy inne specyfiki.

Kiedy wymienić łańcuch i kasetę?


Pokonując kolejne kilometry na rowerze, po kilku sezonach łańcuch, jak i kaseta się zużywają. Odpowiednie i regularne smarowanie tych elementów może przedłużyć ich żywotność. Jak sprawdzić czy łańcuch jest do wymiany? Pierwszym objawem jest przeskakiwanie łańcucha, mimo że przerzutka jest wyregulowana. Czasami zdarza się, że przy mocniejszym naciśnięciu na pedały cały napęd strzela. To znak, że najwyższy czas na wymianę. Serwisanci mają na wyposażeniu miernik zużycia łańcucha i mogą podpowiedzieć, kiedy należy go wymienić.

Regulacja hamulców i przerzutek

Do regulacji wystarczy zazwyczaj klucz imbusowy albo śrubokręt. Proces regulacji raczej nie jest skomplikowany, jednak dużo zależy od konkretnego rodzaju mechanizmu. Regulacja przerzutki Shimano będzie nieco inna, niż przerzutki wyprodukowanej przez firmę Sram.

Niewłaściwa regulacja spowoduje nieprecyzyjną pracę przerzutek, a także może źle wpłynąć na skuteczność hamowania i zużycie mechanizmów. Jeśli nie czujemy się na siłach – pomińmy ten etap przygotowań i zlećmy regulację np. serwisowi rowerowemu, gdzie – jeśli w naszym rowerze występują te elementy – przy okazji zrobimy przegląd i ewentualny serwis amortyzatorów.
Niezależnie od umiejętności, w przypadku rowerów z hamulcami obręczowymi (v-brake, cantilever) każdy jest w stanie skontrolować stan klocków hamulcowych – wystarczy rozpiąć szczęki i obejrzeć klocek od środka. Jeśli jego powierzchnia jest starta mniej więcej regularnie, a wewnątrz widać specjalne nacięcia – wszystko jest w porządku. Jeśli nacięcia są już bardzo płytkie i zaczynają znikać to znak, że trzeba wymienić klocki na nowe. To istotne zarówno z uwagi na nasze bezpieczeństwo (sprawne hamulce to krótsza droga hamowania), jak i ze względu na możliwość uszkodzenia obręczy przez starty klocek .

W przypadku hamulów tarczowych, które są już praktycznie standardem, regulacja powinna polegać na odkręceniu śrub zacisku, następnie zaciśnięciu dźwigni hamulca i dokręceniu ponownym śrub. Potem sprawdzamy czy tarcza nie ociera. W razie potrzeby powtarzamy czynność. Hamulce tarczowe mają także klocki i trzeba sprawdzać ich stan. Zdarte okładziny mogą doprowadzić do trwałego uszkodzenia tarczy.

Kontrola luzów


Nasz rower lśni czystością, a napęd pracuje cicho i lekko. Ruszamy w drogę? Nie tak szybko! Warto poświęcić jeszcze chwilę na sprawdzenie, czy nic się nie poluzowało. Sprawdzamy zatem wszystkie śrubowe połączenia w rowerze. Warto również sprawdzić pracę korby i ewentualne poprzeczne luzy.

Kolejnym newralgicznym miejscem są stery – element odpowiedzialny za połączenie kierownicy z ramą. Jak je sprawdzić?  Zaciskamy przedni hamulec, łapiemy za stery i ruszamy do przodu i do tylu. Jeśli jest luz to znaczy, że trzeba dokręcić. Można to zrobić odkręcając śruby mostka i odkręcając śrubę widoczną nad rurą sterową. Często zasłania ją charakterystyczny kapsel. Warto pamiętać, że najpierw dokręca się śrubę sterów potem mostek.


Ciśnienie w oponach

Zaniedbanie tej kwestii ma znaczenie nie tylko dla naszej wygody. Zbyt miękkie opony to wyższe opory, a tym samym trudniejsza jazda, ale ważna jest również kwestia uszkodzeń. Zbyt niskie ciśnienie oznacza wzrost ryzyka przebicia dętki i uszkodzenia obręczy. Niedrogie, ręczne pompki to koszt kilkudziesięciu złotych. Za większe, tzw. warsztatowe zapłacimy zazwyczaj nieco więcej. Jeśli nie mamy pompki, a w naszych kołach znajdują się wentyle samochodowe, wystarczy przejść się na najbliższą stację benzynową z kompresorem.

Warto też sprawdzić stan zużycia opony. Guma pozbawiona bieżnika jest mniej odporna na uszkodzenia, ale przede wszystkim zapewnia małą wytrzymałość, co może skończyć się upadkiem. Koszty opon wahają się od kilkunastu do kilkuset złotych w zależności od przeznaczenia i rozmiaru. Opony z zaworem sportowym również można napompować za pomocą kompresora, ale trzeba mieć odpowiednią przejściówkę. Jej koszt wynosi zaledwie kilka złotych.

Kontrola opon to tak naprawdę początek, konieczne jest sprawdzenie w jakim stanie znajdują się obręcze. W pierwszej kolejności powinieneś zakręcić kołem i zobaczyć, czy nie ma odchyleń na boki. Można to naprawić poprzez naciągnięcie odpowiednich szprych. Mała krzywizna obręczy może być zredukowana w warunkach domowych. Zdarza się jednak, że mocno uszkodzone koło ma charakterystyczną ósemkę. Jego naprawa jest możliwa wówczas wyłącznie w serwisie, ponieważ mechanicy dysponują specjalistycznym sprzętem do centrowania. Tylko w taki sposób pozbędziesz się problemu.
Autor: Matylda Łańska