Polskie kino: 2016 rokiem Krzysztofa Kieślowskiego

13 marca mija 20. rocznica śmierci wybitnego polskiego reżysera Krzysztofa Kieślowskiego. W celu uczczenia pamięci mistrza Polska Akademia Filmowa ogłosiła, iż 2016 upłynie pod jego patronatem.
Krzysztof Kieślowski, photo: Wojciech Druszcz / Reporter / East News

Wielka postać polskiego filmu

Zaczynał jako garderobiany w warszawskim Teatrze Współczesnym, a do łódzkiej filmówki dostał się dopiero za trzecim razem. Obecnie jest uznawany za jednego z najlepszych polskich reżyserów, którego sława wykracza daleko poza granice naszego kraju. Z zamiłowania dokumentalista, jednak jak się okazało, prawdziwie powołany do tworzenia fabuł. Pracowali z nim sławni aktorzy, między innymi Jerzy Stuhr, Bogusław Linda, Krzysztof Globisz, Grażyna Szapołowska, Zbigniew Zamachowski, Irène Jacob i Juliette Binoche. Do jego filmów muzykę komponował Zbigniew Preisner. Kawałek dobrego kina, który Kieślowski pozostawił po sobie, niemal każdego pozostawia z choćby cieniem refleksji.

Kino niespokojnych sumień

Chociaż Kieślowski był uznawany za czołowego przedstawiciela kina moralnego niepokoju, a jego film pt. Personel (1975) za początek nurtu, sam reżyser bardzo tego określenia nie lubił. Istotnie, termin jest nieco nieprecyzyjny i być może lepiej pasowało by tutaj po prostu kino w obronie wartości.

Pomimo tego, iż w polskiej kinematografii gatunek ten przetrwał tylko do wybuchu stanu wojennego w 1981 r., trudno oprzeć się wrażeniu, że cała twórczość Kieślowskiego jest na swój sposób przesiąknięta niespokojną atmosferą moralnej refleksji, nawet jeżeli zatraca się w niej początkowa zakamuflowana krytyka władzy. Kręcił filmy psychologiczne i dramaty, w których centrum zawsze znajdował się człowiek, a przede wszystkim jego wewnętrzne konflikty.

Tym, co bardzo wyraźnie odrysowywało się w stylu reżysera, było innowacyjne podejście do procesu kręcenia filmu. Nie zaczynał od wymyślenia historii i pomysłu na scenariusz, ale od abstrakcyjnego pojęcia, o którym chciał opowiedzieć. Dopiero później umiejscawiał je w konkretnym kontekście i sytuacji. Dzięki temu forma podporządkowana była treści, a ta często trafiała w samo sedno sprawy.

Prawdziwym mistrzostwem Kieślowskiego było to, że potrafił skłonić do refleksji, broniąc się przy tym przed podsuwaniem widzowi odpowiedzi na pytanie: „jak żyć?”. Pozwalał każdemu osądzać bohaterów według własnego postrzegania, oddając tym samym szacunek inteligencji i wrażliwości odbiorców. Sprawiło to, że mimo wyraźnego odnoszenia się do kwestii moralności, nigdy nie zmienił się w moralizatora.

Dokument i fabuła, polskie początki

Trudno ocenić, jakie tytuły uznać należy za najlepsze filmy w dorobku Kieślowskiego, jednak warto wymienić kilka, które z pewnością dobrze zobaczyć. Chociaż twórca znany jest przede wszystkim jako reżyser filmowy, pamiętajmy, że przygodę z kinematografią rozpoczynał będąc dokumentalistą. Bardzo ciekawym dokumentem krótkometrażowym, nakręconym w 1980 roku jest obraz pt. Gadające głowy, który przedstawia sondę dotyczącą marzeń i priorytetów Polaków. Najpierw słuchamy wypowiedzi najmłodszych, następnie zaś nastolatków, dorosłych, a na końcu staruszków. Dzięki temu obserwujemy jakby panoramę społecznych pragnień, zmieniających się na przestrzeni generacji. Co ciekawe, dokument stał się inspiracją dla zespołu Myslovitz, który w swej piosence Gadające głowy 80-06 cytuje i parafrazuje zdania wypowiadane przez sondowanych.

Wśród filmów, które trzeba obejrzeć, znajdzie się z pewnością Amator (1979) z wyśmienitą kreacją Jerzego Stuhra - młodego przedstawiciela klasy robotniczej przypadkowo odkrywającego w sobie pasję filmowca. Nie sposób zapomnieć o przełomowym w filmografii Kieślowskiego Przypadku (1981). Jeżeli ktoś kojarzy Bogusława Lindę wyłącznie jako kinowego twardziela, „w imię zasad” powinien obejrzeć film, gdzie młody aktor odegrał wybitną i zgoła odmienną rolę chłopaka, którego koleje życia zależą od tytułowego przypadku. Fenomenalnym zabiegiem reżysera było ukazanie trzech alternatywnych losów bohatera, z których każdy miał pewną rysę, skazę. Dzięki temu, otrzymujemy na ekranie wykładnię ludzkiego uwikłania w egzystencję.

Dekalog po ludzku

Jeśli nawet nie znamy wczesnej twórczości Kieślowskiego, na pewno obił nam się o uszy jego cykl Dekalog. Kieślowski wprawdzie odnosi się w nim do biblijnych dziesięciu przykazań, ale szybko przekonujemy się, że odsuwa się daleko od rozumienia ich w linii prostej, kierując raczej ku głębszemu zrozumieniu uniwersalnych ludzkich dylematów. Każdy z odcinków to osobna historia wydobyta z wnętrza szarego polskiego blokowiska. Opowieści Kieślowskiego są subtelne i niebanalne, przez co rzucają całkiem nowe światło na rozumienie wartości, do których się odnoszą. Obok serialu powstały również dwa filmy pełnometrażowe, będące rozbudowaniem Dekalogu V i VI, czyli Krótki film o zabijaniu (1987) i Krótki film o miłości (1988). Co interesujące, obie wersje różnią się od siebie zakończeniem.

Trzy kolory Kieślowskiego

Ostatnim etapem artystycznym w życiu Kieślowskiego były wyraźnie różne od poprzednich filmy Podwójne życie Weroniki (1991) oraz trylogia Trzy Kolory: Niebieski (1993), Czerwony (1994) i Biały (1994). Warto wspomnieć, iż Czerwony był nominowany do Oscara w trzech kategoriach. Niektórzy zarzucają Kieślowskiemu, że w swoich ostatnich obrazach totalnie oderwał się od realiów czasu i miejsca, wobec czego jego bohaterowie unoszą się w próżni. Dla innych jest to świadectwem jego całkowitego wyzwolenia się od ograniczeń, dzięki czemu mógł skupić się wyłącznie na świecie wewnętrznym człowieka.

Żywa pamięć o mistrzu

To, jaką osobą i reżyserem był Krzysztof Kieślowski , wdzięcznie opisuje anegdotka opowiedziana kiedyś przez Bogusława Lindę. Na planie Przypadku, podczas kręcenia sceny, w której bohater goni odjeżdżający pociąg, aktor biegł z torbą. Reżyser zażyczył sobie, by dla oddania autentyczności wysiłku, wrzucić do niej… cegły. Linda wspomina, że musiał z nimi latać w te i we w tę nieskończoną ilość razy, a Kieślowski mu nie odpuścił. Był uparty w tym, co robił i dzięki temu pozostawił po sobie ambitne filmy, do których po dziś dzień chętnie powraca się w domu, kinach studyjnych i na festiwalach filmowych. W tym roku będzie wspominany chociażby na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Poza tym, co roku w Sokołowsku odbywa się dedykowany specjalnie jemu festiwal Hommage à Kieślowski. Każdy kinoman na pewno znajdzie tam swoje miejsce.

Katarzyna Kindlik

Ktoś o szalenie popularnym imieniu, za to nazwisku nietuzinkowym i chętnie przekręcanym. Absolutnie kręcą ją dwie rzeczy: kino i literatura, co może i brzmi banalnie, ale wierzy, że jest furtką do nieskończonych możliwości. Największą frajdę sprawia jej wszelkiej maści pisanie: od głupich wierszyków po filozofowanie. Ma w sobie odkrywcę, który ciągle popycha ją ku poszukiwaniom nowych inspiracji. Także w ludziach, których chętnie poznaje, obserwuje i podejmuje, niekiedy mordercze, wyzwanie ich zrozumienia.

Podobne artykuły

Ostatnio dodane artykuły