Oto człowiek, który naprawdę kocha psy – poznajcie Michaela Bainesa

Tajlandia ma zupełnie inne podejście do bezpańskich psów. Błąkają się zagubione po ulicy i ciężko o jakiekolwiek dobre warunki dla nich. Michael J. Baines to człowiek, który zakochał się w tych biednych zwierzętach i od kilku lat regularnie dokarmia kilkadziesiąt psów dziennie.
(źrdódło: unilad.co.uk)

Michael Baines urodził się w Wielkiej Brytanii, ale wychowywał w Szwecji. Do Tajlandii po raz pierwszy przyjechał na wakacje i niedługo później wrócił tam do pracy. Obecnie jest szefem kuchni w Carrot, restauracji założonej w miejscowości Chonburi. 

Skąd w takim razie u szefa kuchni wzięła się miłość do psów? Michael pracował wcześniej w innej tajskiej restauracji i pewnego dnia przypałętał się do nich wygłodniały, okaleczony, bezpański pies. Było to prawie 6 lat temu, w 2011. Baines zauważył biedne zwierzę i dał mu jeść. Po pewnym czasie pies powrócił i tak to się zaczęło. Każdego dnia pies pojawiał się mniej więcej w tym samym czasie pod restauracją Michaela, a ten dawał mu zawsze jedzenie. . 
(źródło: alltomthailandsresan.se)

Obecnie pod opieką Bainesa jest około dwieście psów! Część z nich zamieszkuje na jego posiadłości, część w przychodni, którą założył, a część po prostu dokarmia na ulicy. Kilka z nich adoptował i mieszkają razem z nim w domu. Wszystkie, które do niego trafią mogą liczyć na wyżywienie i podstawową opiekę weterynaryjną. W wolnym czasie Michael myje brudne psy i bawi się z nimi. Oto człowiek, który prawdźwie kocha zwierzęta!

O Michaelu Bainesie i jego organizacji został nakręcony nawet krótki dokumentalny film, którego trailer możecie zobaczyć poniżej
The Man Who Resues Dog to organizacja założona przez Michaela Bainesa w 2013. Baines prowadzi swoją wspaniałomyślną działalność praktycznie sam i to on pokrywa zdecydowaną większość wydatków. Jeżeli chcecie go wesprzeć to zajrzyjcie na stronę https://themanthatrescuesdogs.org/.
(źródło: Facebook/The Man That Rescues Dogs)

Oby więcej takich dobrych osób! Psy w Tajlandii nie mają lekko i bardzo cieszymy się, że znalazł się człowiek, który zaopiekował się chociaż cześcią z nich. Wspierajcie i wy lokalne schroniska!
Tekst: Jakub Spiryn