Data modyfikacji:

Jaki horror obejrzeć w Halloween? Ranking najlepszych horrorów

Przestraszenie widza nie jest wielką sztuką. Wystarczy do swojego filmu wrzucić jump scare’y w jak najbardziej niespodziewanych momentach i mamy sto procent skuteczności w doprowadzeniu ludzi do zawału. Sztuką jest natomiast stworzenie takiego horroru, który bez korzystania z prostackich metod, potrafiłby wywołać u odbiorców lęk i niepokój. Takim produkcjom zostało poświęcone to zestawienie. Dobór tytułów bazował na liście najlepszych filmów grozy przygotowanej przez renomowany serwis IMDb.

Jak najlepiej oglądać horrory?

Żeby jeszcze bardziej wczuć się w klimat wszystkich, wcześniej wymienionych horrorów, warto zaopatrzyć się w kilka akcesoriów. Przede wszystkim warto mieć ze sobą ciepły, przyjemny koc i poduchy. Nie tylko, żeby ogrzewać się w chłodne jesienne wieczory, ale również aby zakrywać oczy podczas makabrycznych scen.

Warto też zaopatrzyć się w porządny telewizor 4K oraz jakieś solidne głośniki, najlepiej z systemem 7.1. Dźwięk przestrzenny w filmach grozy sprawdza się fenomenalnie, zwłaszcza, że większość opisanych produkcji otrzymała poprawione wersje na Blu-Ray. Przed seansem koniecznie przygotujcie sobie coś do pochrupania, żeby zagryźć stres towarzyszący oglądaniu horrorów. Fajnym gadżetem jest maszynka do robienia popcornu, która nie tylko bywa praktyczna, ale też dobrze wygląda. W ten sposób sprawicie, że kino zawita w waszym domu, a wy będziecie mogli oddać się wyłącznie przyjemności oglądania.

Zobacz zestawy kina domowego w promocyjnych cenach:

1. Lśnienie - Stanley Kubrick

Stephen King to bez wątpienia jeden z popularniejszych pisarzy specjalizujących się w książkowych horrorach. Jego dzieła wielokrotnie były przenoszone na ekrany kin, aczkolwiek większość z adaptacji nie do końca radziła sobie z udźwignięciem materiału źródłowego.

Na szczęście w Hollywood czasami pojawiają się wybitni twórcy, jak chociażby Stanley Kubrick. Nowojorczyk zasłynął z wielu cenionych produkcji, jednakże miłośnicy kina grozy z pewnością zapamiętali go najbardziej za „Lśnienie”. Reżyser postawił na dziwaczną atmosferę na granicy jawy i snu.

Twórca nie spieszył się z prowadzeniem akcji, pozwalając wybrzmieć poszczególnym scenom, które na dobre wpisały się do klasyki kinematografii. Duża też w tym zasługa nieocenionego Jacka Nicholsona, którego kreacja Jacka Torrance’a przyprawia o ciarki na plecach. „Here’s Johnny!”

2. Coś – John Carpenter

Bardzo cenię sobie wszystkie filmy, które wymieniam w tym zestawieniu, lecz moim ulubionym horrorem bez wątpienia pozostaje, niezmiennie od lat, „Coś” z 1982 roku.

To, co John Carpenter zrobił z tak prostą historią, do dzisiaj wprowadza mnie w zachwyt. Historia jest jeszcze bardziej przerażająca niż w „Obcym”, ponieważ tym razem odcięta od reszty świata grupka ludzi musi zmagać się z tajemniczym pasożytem, przejmującym kontrolę nad istotami organicznymi.

W związku z tym, zagrożenie przez cały czas towarzyszyło bohaterom, a widz do samego końca nie wiedział, kto jest zarażony, a kto zdrowy. Ponadto, ogromną siłą „Coś” było wykorzystanie animatroniki w scenach grozy.

Tak rewelacyjnie zrealizowanych, a zarazem przerażających scen wynikających z rozkładu ciał lub innych okropieństw nie znajdziecie w żadnym innym tytule.

3. Obcy – 8. Pasażer Nostromo – Ridley Scott

Ridley Scott zanim na dobre odpłynął w swoim samouwielbieniu i coraz dziwniejszych pomysłach, tworzył dzieła niezwykle ważne dla kinematografii. Jego pierwszym i zarazem największym hitem, bez wątpienia był „Obcy – 8. Pasażer Nostromo”.

Produkcja do dzisiaj potrafi być przerażająca, dlatego wyobraźcie sobie, jakie wrażenie musiał robić film w 1979 roku, kiedy to trafił do kin. Fabuła skupia się na załodze tytułowego statku kosmicznego, która odbiera tajemniczy sygnał na jednej z pobliskich planetoid.

Początkowo nic nie wskazuje na to, że znajdą na miejscu morderczą obcą formę życia zwaną Ksenomorfem. Cała groza polegała na tym, że praktycznie przez cały czas, monstrum polowało z ukrycia, skrupulatnie eliminując kolejne ofiary. Prawdziwa klasyka kina science-fiction.

4. Egzorcysta – William Friedkin

Każdy z rodziców zrobi wszystko, żeby pomóc swojemu cierpiącemu dziecko. Nawet jeśli miałby zapłacić za to ogromną cenę. Przed takim problemem została postawiona rodzina MacNeilów, kiedy ich córeczka poważnie zachorowała.

Jak się jednak okazało, nie była to zwykła choroba, tylko opętanie przez diabła. Małej Chris mógł pomóc jedynie egzorcysta – w tę rolę wcielił się wielki aktor, Max von Sydow.

Film opowiadał o brutalnej walce dobra ze złem, w której za narzędzie posłużyło niewinne dziecko. Produkcja Williama Friedkina nie tylko straszy widzów najróżniejszymi okropieństwami, ale przede wszystkim wprowadza ich w poczucie dyskomfortu, gdy muszą patrzeć na cierpienia dziewczynki. Pomimo ponad czterdziestu lat, film nadal robi ogromne wrażenie.

5. Dziecko Rosemary – Roman Polański

Szkoda, że o Romanie Polańskim w ostatnich latach jest głośno z powodów nie wynikających z sukcesów zawodowych. Swoje odstawił i do dzisiaj ponosi tego konsekwencje, ale to nie jest w tym momencie najważniejsze.

Chodzi mi jedynie o to, że gdyby polski reżyser mógł w pełni poświęcić się pracy, może otrzymalibyśmy jeszcze kiedyś film równie mocny, co „Dziecko Rosemary”. Jego horror z 1968 roku to niezwykle trudne w odbiorze dzieło.

Twórca przez cały seans igra sobie z widzami, dając im błędne wskazówki i robiąc mętlik w głowie. Aż do napisów końcowych, nie wiemy, czy tytułowa Rosemary faktycznie jest kontrolowana przez sektę, czy to tylko wyobrażenia jej chorego umysłu. Prawda może was zaskoczyć.

6. Martwe zło II – Sam Raimi

Współczesnym widzom, Sam Raimi może kojarzyć się przede wszystkim z kinową trylogią o przygodach Spider-Mana. Przed romansem z kinem superbohaterskim, amerykański reżyser próbował swoich sił z filmami grozy, a jego magnum opus była właśnie druga odsłona „Martwego zła”.

Co ciekawe, produkcja praktycznie w stu procentach odtwarza motywy z poprzedniej części, która ze względu na bardzo mały budżet, nie była w stanie udźwignąć wszystkich pomysłów Raimiego.

Twórca stwierdził również, że jego historia jest na tyle absurdalna, że nie ma sensu po raz kolejny pakować się w mroczny horror, dlatego sequel to w dużej mierze brutalny film gore z mocnymi elementami czarnej komedii.

Tu nic nie ma sensu, całość to jedna wielka zgrywa, ale za to zrobiona po mistrzowsku!

Autor: Łukasz Morawski