Data publikacji:

Recenzja Tronsmart Spunky Buds. Sprawdzamy nowe słuchawki pozbawione przewodów 

Tronsmart Spunky Buds to bardzo interesujące słuchawki, które są całkowicie pozbawione przewodów. Postanowiliśmy sprawdzić, jak ten model spisuje się podczas uprawiania sportu i codziennego użytkowania. 

Tronsmart Spunky Buds to dość nietypowe słuchawki bezprzewodowe 

Tronsmart to stosunkowo młoda firma, której początki sięgają 2013 roku. Spunky Buds to niewielkie pchełki reklamowane przez piłkarza klubu FC Barcelona Luisa Suareza. Słuchawki kosztują 199 złotych i swoim wyglądem zupełnie nie przypominają standardowych modeli bezprzewodowych, jakie obecnie można znaleźć na rynku.

To konstrukcja bardziej nawiązująca do takich słuchawek jak AirPods firmy Apple czy Samsung Gear Icon X. Całkowite pozbycie się kabli sprawiło, że słuchawki są naprawdę małe. Już po wyciągnięciu z pudełka byłem zaskoczony ich nietypowym wyglądem. Takie konstrukcje to na rynku jeszcze rzadkość.

W zestawie ze słuchawkami bezprzewodowymi znajduje się specjalne etui pełniące również rolę powerbanku. Wystarczy schować słuchawki do pudełka i poczekać na dostarczenie energii. Według producenta etui jest w stanie naładować słuchawki cztery razy do pełna, co przydaje się zwłaszcza w podróży. Takim rozwiązaniem również dysponują wcześniej wspomniane AirPodsy i to sprawdza się doskonale. Na pokładzie Tronsmart Spunky Buds działa Bluetooth 4.2. Ma on zapewnić stabilne połączenie bez żadnych zakłóceń. Już teraz mogę wam zdradzić, że w teście nie miałem żadnych problemów z połączeniem. Słuchawki grały dobrze nawet, gdy do smartfona miałem podłączonych kilka urządzeń

Jakość wykonania samych słuchawek jest bardzo dobra. Nie są one wykonane z metalu, jednak to powoduje znaczne obniżenie ich wagi. Obawiałem się, że taka konstrukcja, która jest trochę większa od standardowych modeli, będzie mi ciążyła na uchu. Na szczęście tak się nie stało i Spunky Buds dopasowują się naprawdę dobrze. Duża zasługa niewielkiego zausznika podtrzymującego słuchawkę w uchu. 

Obudowa do ładowania Tronsmart Spunky Buds jest plastikowa. Na pierwszy rzut oka prezentuje się ona nieźle, ale wolałbym gdyby była ona wykonana z nieco wytrzymalszego materiału. Plusem, podobnie jak w przypadku słuchawek jest niska masa. Cały zestaw ma niewielkie wymiary, dlatego schowanie go do kieszeni spodni, czy przegrody plecaka nie powinno stanowić najmniejszego problemu. 

Najważniejsze cechy: 

  • Bluetooth 4.2 
  • praca na baterii do 3,5 godzin  
  • etui z baterią 500 mAh 
  • wbudowany mikrofon 
  • certyfikat IPX5 zapewnia odporność na zachlapania i pot 
  • sterowanie gestami 

  • Konfiguracja słuchawek bezprzewodowych jest bardzo prosta 

    Ze względu na minimalistyczną konstrukcję słuchawek, inżynierowie Tronsmart byli zmuszeni do pójścia na pewno kompromisy. W efekcie Spunky Buds zostały całkowicie pozbawione pozbawione fizycznych przycisków. Zastanawiacie się pewnie, jak można podłączyć je do telefonu. Konfiguracja jest łatwiejsza niż mogłoby się wam wydawać. Naładowane słuchawki bezprzewodowe wystarczy wyjąć z etui i gotowe. Spunky Buds włączają się automatycznie i natychmiast rozpoczynają proces parowania. Jedyne co musisz zrobić to włączyć Bluetooth na telefonie i kliknąć na przycisk połącz. Proste rozwiązania są najlepsze i rzeczywiście to idealnie sprawdza się w tym przypadku. 

    Jak grają Tronsmart Spunky Buds? 

    Jakość dźwięku to bez dwóch zdań jeden z najważniejszych aspektów, który często wpływa na ostateczną decyzję o zakupie. Jak w takim razie grają Tronsmart Spunky Buds? Muszę przyznać, że dobrze. Dźwięk jest przede wszystkim czysty, wyraźny, a przy wielu utworach da się usłyszeć niewielkie basy. Przyznam, że lubię mocniejsze brzmienia, dlatego pod tym względem słuchawki trochę odstają od konkurencji, jednak należy pamiętać o ich cenie. Plusem tego modelu jest bardzo dobre tłumienie hałasów zewnętrznych. Po włączeniu muzyki naprawdę ciężko usłyszeć otoczenie, co sprawia, że można zupełnie oddać się ulubionym utworom.

    Dotykowy panel w słuchawkach to ciekawe rozwiązanie 

    Słuchawki bezprzewodowe nowej generacji są całkowicie pozbawione kabli. To duża zaleta, jednak często w takich modelach brakuje pilota do sterowania muzyką. Muszę przyznać, że Tronsmart odrobił lekcję i zastosował bardzo ciekawe rozwiązanie. Stosunkowo duża powierzchnia słuchawek pełni rolę dotykowego panelu. W ten sposób można wygodnie sterować muzyką. Dwa tapnięcia w słuchawkę i leci kolejna piosenka, fajnie! Jedyne czego mi tutaj zabrakło to możliwości regulacji głośności, jednak to nie powinno stanowić wielkiej przeszkody. Tak naprawdę jedno ustawienie poziomu głosu wystarczy do słuchania muzyki. Plusem jest to, że w każdej chwili można ją zatrzymać bez konieczności sięgania po smartfona. 

    Etui i powerbank w jednym to strzał w dziesiątkę 

    Według producenta w pełni naładowane Spunky Buds mogą pracować na jednym ładowaniu około trzy i pół godziny. Rzeczywiście przy intensywnym użytkowaniu udawało mi się wyciągnąć czas około trzech godzin. Jak na słuchawki bezprzewodowe to nienajlepszy wynik, dlatego inżynierowie Tronsmart rozwiązali to w bardzo dobry sposób. 

    Po zakończonym słuchaniu muzyki wystarczy umieścić słuchawki w specjalnym etui. Wewnątrz jest zastosowana bateria o pojemności 500 mAh. Powinno to wystarczyć na czterokrotne naładowanie Spunky Buds do pełna. To wydłuża ich czas pracy nawet do 15 godzin. W praktyce wygląda to tak, że mogą one wytrzymać spokojnie dwa, a nawet trzy dni intensywnego użytkowania. Każde schowanie ich do pudełka powoduje rozpoczęcie ładowania. 

    Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne. Ani razu nie zauważyłem, aby zabrakło mi energii. Etui można naładować przy pomocy kabla microUSB. Można to zrobić za pomocą klasycznej ładowarki lub powerbanku. Szkoda, że producent nie wykorzystał najnowszego portu USB typu C. Ten standard staje się coraz popularniejszy i kabel od telefonu mógłby być wykorzystany do słuchawek. 

    Pokrowiec do ładowania, jak wspominałem na początku testu jest wykonany z plastiku. Na szczęście materiał jest na tyle solidny, że nie trzeba obawiać się o uszkodzenia. Przenosiłem słuchawki w plecaku, torbie, a nawet miałem je wrzucone w samochodowym schowku. Jakość jest bardzo dobra, chociaż oczywiście nie polecam nimi rzucać.

    Dla kogo słuchawki bezprzewodowe będą najlepszym wyborem? 

    Tronsmart Spunky Buds to bardzo uniwersalne słuchawki i ciężko tak naprawdę stwierdzić dla kogo będą one najlepsze. Na pewno sprawdzą się u osób, które nie lubią poplątanych kabli. Całkowity brak przewodów powoduje, że są one naprawdę wygodne w codziennym użytkowaniu. Nie przeszkadza w tym nawet stosunkowo duża konstrukcja. Niska masa i dobre dopasowanie do ucha sprawdza się naprawdę dobrze. 

    Słuchawki bezprzewodowe są odporne na zachlapania i pot, dzięki certyfikatowi IPX5. To oznacza, że nadają się do uprawiania sportu, jednak ja mogę polecić je raczej amatorom. Mimo niewielkich zauszników przy intensywnym wysiłku istnieje obawa, że mogą one wypaść, chociażby podczas jazdy na rowerze przy dość dużej prędkości.. W takim wypadku lepiej spisują się słuchawki z kablem. W ofercie Tronsmart można znaleźć model Encore S1, który dla osób uprawiających sport jest naprawdę ciekawą alternatywą.

    Słuchawki bez kabli są wygodne i za to cenię Tronsmart Spunky Buds 

    Ogromna rzesza producentów masowo usuwa ze swoich telefonów złącze minijack. Stosowanie przejściówki do słuchawek przewodowych jest niewygodne. Testując Tronsmart Spunky Buds utwierdziłem się w przekonaniu, że całkowicie bezprzewodowa konstrukcja jest o wiele lepsza od tej tradycyjnej. Chińczycy po raz kolejny pokazują, że za około 200 złotych można mieć naprawdę solidny dźwięk. Słuchawki Tronsmart są stworzone dla osób poszukujących przyzwoitej jakości w atrakcyjnej cenie. Jeśli nie chcesz inwestować kilkuset złotych w AirPodsy, to Spunky Buds są doskonałą alternatywą. Na pewno z tym modelem będziesz wyróżniał się na ulicy. 

    Plusy: 

  • dobra jakość dźwięku 
  • niska masa 
  • dobre dopasowanie do ucha 
  • prosta obsługa 
  • panel sterujący do przełączania utworów 

  • Minusy: 

  • obudowa mogłaby być wykonana z lepszego materiału 
  • praca na baterii bez etui 
  • złącze ładowania microUSB

  • Autor: Bartłomiej Mazurek